Moja ośmioletnia córka od dłuższego czasu prosiła mnie, żebym nauczyła ją szyć na maszynie. Ja z obawy o jej bezpieczeństwo ciągle przeciągałam termin nauki. W końcu pewnego dnia Zuzia dopięła swego, zainspirowana pracami Uli postanowiła uszyć swoją wersję przytulanki. Przygotowałyśmy odpowiednie kawałki tkanin i Zuzia pod moim czujnym okiem zabrała się za szycie. Na początek przyszywała guziki, które posłużyły za oczy. Tą czynność ma opanowaną, bo dość często szyje ręcznie, więc całkiem nieźle jej poszło. Potem kolejno powstawały uszy i ręce, kieszeń i dopiero zszywanie wszystkich elementów w całość. Jestem z niej mega dumna i jak się okazało, całkiem dobrze radzi sobie na najwolniejszym ustawieniu maszyny :-)